Nie jest dobrze, nie jest też najgorzej lub źle. Jest w miarę. Tylko to co dla mnie w tej chwili jest w miarę, dla innych jest katastrofą. Nie jestem zła, jest mi trochę smutno. Lecz no cóż, mogłam się tego spodziewać, mogłam a nawet wiedziałam,że tak będzie. Teraz jestem nikim. Nieraz mam uczucie śmiecia. Pewne moje tajemnice wyszły na jaw. Ale udają kłamstwo i tak im dobrze. Udaje? Nie... Gram? Też nie... Fakt moje króciutkie życie jest teatrem, ale nie gram w nich głównej roli. Nie jestem nawet widownią, by zobaczyć spektakl muszę się chować i udawać, ale się nie przebieram. Udaje nie kogoś innego, udaje siebie samą, tą dawną. Nie wychodzi mi. To nie czas zmienia ludzi, to doświadczenia jakie przeżyli.
Co teraz czuje? Głównie lekki smutek. Tak lekki, mimo że inni by się załamali. Ja nie jestem w stanie się załamać.. już. Przyzwyczaiłam się do obu smutków,a raczej ich powód.
Nie którzy ludzie mnie śmieszą...I to bardzo. No cóż... W końcu pewnych więzi się nie zrywa. Nie zrywa się przyjaźni. Mimo,że ta więź już dawno jest czymś innym.

Publikacja za namową, bardzo przekonywującą. I przepraszam, że nie wywiązuje się z obietnic...
Name:

Komentarze:

29.05.2009, 15:28 :: 195.225.70.38
ciejka
no przecież jest tytuł, że w Pradze ;)

21.05.2009, 23:38 :: 195.225.70.38
ciejka.fotolog
wygląda jak menisk wklęsły jakiejś trucizny

20.05.2009, 22:18 :: 79.139.98.129
incanto
A skoro nikt mi nie wierzy, to po co to wszystko ? A więc koniec, postanowione.